środa, 19 listopada 2014

Postrzeganie.

Kiedy ludzie uznawani przeze ze mnie za wyraźnie spójnych, nieprzeciętnych acz na pewno nie nienormalnych mówią o sobie "dziwadło" i tak dalej, czuję się tak dziwnie, bo aż nie wiem co o sobie myśleć. Dawno odeszłam od próby wpasowania swojej osobowości w społeczeństwo, od porównywania się z tą a tą grupą. Od środka samej sobie wydaję się.... po prostu mną, tak zwyczajnie. Ale potem słyszę zdania w stylu "jesteś najbardziej niejzwykłą osobą jaką spotkałem" (wypowiedziane przez najbardziej złożoną osobę jaką ja poznałam) albo, że "jesteś taką osobą, którą ludzie chcieliby być, na jaką pozują" lub "jesteś naprawdę skrajną nonkonformistką", czy też na jakiejś wigilii klasowej "życzę Ci byś dalej była taką idealistką"...
Wiem, że pewnie mają to być komplementy, ale nie wiem jak na nie reagować, to mi naprawdę  miesza w głowie. Nie chcę być niczym, jestem.... "mną", bo z tym określeniem oraz "człowiek" i TYLKO z nimi czuję się komfortowo. Po prostu zdążyłam już się nauczyć, że nie ważne w jak wielkie pudełko próbuje się mnie włożyć ja i tak gdzieś będę wystawać, gdzieś gnieść się, a w innych miejscach pozostawiać masę przestrzeni. A mam naprawdę tego dość, nie chcę więcej musieć zaleczać miliona siniaków, obtarć.
To co piszę jest bez sensu, bo ludzie i tak będą mówić to co chcą. Tym bardziej, że jest to napisane tak strasznie niechlujnie, ech,... Ale potrzebowałam się tu wypowiedzieć, tak po prostu, bo mogę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz